Wyróżnione

Blog jaskiniowca z salonu24

post
Szukam rozbitków z Salonu24.pl, ja również jestem jednym z nich. Zarejestrowałłem się na WordPressie.com aby móc dalej czytać notki i komentarze pod nimi blogerów i komentatorów
znanych mi od kwietnia 2010 roku z Salonu 24. Na Salonie byłem tylko komentatorem z kilkoma komentarzami, lecz praktycznie przez ten cały okres czytałem notki i komentarze niektórych blogerów.To jest wogóle moja pierwsza notka na jakimkolwiek blogu. Założyłem tu konto i bloga po przeczytaniu wpisu nohooda, żeby jakoś się pozbierać, wogóle odnaleźć. Przeczytałem na blogu wreszcie (po rozwałce S24) pierwsze wpisy (komentarze) @piko oraz @epitwo, których czytałem na S24.
I na razie jest to mój eksperymentalny (jako „blogera”) wpis. Początki są jak zwykle trudne…
Będę na razie uczestniczył (czyli komentował) na różnych blogach i miejscach w sieci, gdzie będą dawać oznaki życia znani mi blogerzy i komentatorzy z S24. Oraz jeżeli zajdzie potrzeba – skrobnę jakąś notkę w konkretnej sprawie tu, na swoim blogu.
„Saloon” obecny (onetopodobny potworek) – zaglądam tam tylko i wyłącznie po to, by zobaczyć, gdzie mogą być alternatywne miejsca odnalezienia „rozbitków” z S24. I tam będę się kierował, aby w miarę możliwości może nawet coś pomóc i dać coś od siebie dla sprawy znalezienia/zbudowania nowego miejsca do wymiany myśli i opinii. Jak już się gdzieś „pozbieramy” – już „moje oko nie postanie”na żółto-czarnym potworku. To chyba na tyle – jak na początek. Szukam więc dalej w czeluściach internetu tych, których czytałem przez 6 lat. Czołem, Przyjaciele!

06.01.2017, 17:08

P.S. Jak nie ma moich komentarzy pod tym postem (zbieram je w tym jednym miejscu – raz – dla porządku, dwa – bo one też coś mówią o mnie) – to należy wcisnąć „comments” po lewej stronie od morza i powinien się wyświetlić ten post wraz z komentarzami.

Reklamy

05 – Obrazy, dźwięki, nagrania

Obejrzałem film Romana Misiewicza zaproponowany przez @anonim, gdzie dziennikarze przeprowadzają wywiady z różnymi osobami po 10.04. I takie pytanie można by postawić – ale dotyczące dziennikarzy u nas, w kraju.

Czy dziennikarz w Polsce – korzystając ze swojego statusu zawodowego w aspekcie dostępu do informacji – może zwrócić się do odpowiednich organów/służb Państwa

o to, aby mu udostępniono pewne materiały. I czy później może swobodnie, w pełnej wolności, korzystając z dobrodziejstw państwa demokratycznego – pozyskany materiał upublicznić?

Jak się tak zdarzy, że może p. Roman zajrzy tu (przypadkiem) do Nas, do zakładki „10.04” – Może znajdzie czas i przeczyta kilka notek wraz z komentarzami (te niewnoszące nic merytorycznego można pominąć – samo życie… – i takie były…). I w związku z kwestiami opisanymi w tych notkach i komentarzach: Może p. Roman lub inny dziennikarz u nas w kraju – ma jakiś pomysł jak wydobyć z czeluści niebytu – na światło dzienne – takie oto „artefakty smoleńskie”:

1/ Nagrania zobrazowań radarowych lotów polskich samolotów rządowych z 10.04. z polskich radarów bliskiego oraz przede wszystkim dalekiego zasięgu. Nagrania dokonane przez Kontrolę Ruchu Powietrznego. Na przykład tą cywilną, oraz tą wojskową. Na marginesie powiem, bo tak logika podpowiada, że te nagrania są niezależnie od naszych krajowych – również na „poziomie Europy” i to zarówno „po linii cywilnej”, jak również wojskowej – czyli NATO. Takie czasy i nie ma opcji żeby takie loty nie były monitorowane i te zobrazowania radarowe nie były nagrywane. Takie czasy… Dodam, że takie nagrania zawierają w sobie wszelkie niezbędne parametry czasowo-przestrzenne o wysokiej dokładności i precyzji.

2/ Nagrania z kamer samolotów rządowych z 10.04. Kamery były i są zamontowane przy przednich szybach samolotów rządowych i nagrywają cały lot – obraz i dźwięk w najwyższej dostępnej technicznie jakości. Kamery są skierowane do przodu, w kierunku lotu samolotu. Obraz z kamery i dźwięk z kabiny jest transmitowany do Centrum Operacynego i tam jest nagrywany, bo chyba te kamery nie są tam dla ozdoby… To nagranie/nagrania wysokiej jakości obrazu i dźwięku jest zapisane na cyfrowych współczesnych nośnikach informatycznych i przechowywane na wielu kopiach. I nie ma opcji, żeby było inaczej. Takie czasy… I również w przypadku tych nagrań – posiadają one dokładne, skalibrowane parametry czasowe i przestrzenne o wysokiej dokładności i precyzji. A więc kilkutygodniowe obowiązywanie oficjalnej godziny „katastrofy” o ćwierć godziny późniejszej – było kpiną ze społeczeństwa w świetle tego, że nagrania z tych kamer, oraz z zobrazowań radarowych które od 10.04 do dziś są w kraju – posiadają znaczniki czasu o dokładności na przykład milisekund.

A więc również kpiną ze społeczeństwa było kilkuletnie „spieranie się” ze sobą brzozowo-wybuchowych na temat -czy lub -co ktoś powiedział w kabinie pilotów, były/nie były w kabinie osoby spoza załogi itp. teatralne „sceny dramatyczne”.

Gdyż nagrania, również dźwiękowe – doskonałej cyfrowej jakości – wszystkich lotów vipowskich od początku lat 2000-nych (a może nawet wcześniejsze) są przechowywane w odpowiednich służbach na cyfrowych nośnikach i to nie po jednym egzemplarzu. Uzasadnienie, dlaczego jest taka konieczność – jest w poprzednich notkach i niektórych komentarzach pod nimi, oraz w jednym z moich komentarzy pod obecnym tekstem. Dźwięk z kabiny pilotów jest transmitowany razem z obrazem z kamer pokładowych (skierowanych do przodu, w kierunku lotu) – do Centrum Operacyjnego, gdzie są nagrywane.

Natomiast od strony technicznej – sprzęt do wykonywania nagrań dźwięku w kabinie – jest montowany takiej jakości i w taki sposób, że uwzględnia specyfikę i warunki panujące w kabinie pilotów, aby jakość nagrań była bez zarzutu. Już na etapie dużo wcześniejszym przed jego zakupem i zamontowaniem takie aspekty są przez specjalistów uwzględniane.

Więc – nie ma tu mowy o jakimś „wyłapywaniu/wyławianiu z szumu silników – pojedyńczych słów załogi”, o „strasznych przydźwiękach sieci” i innych tego typu rzeczach.

3/ Nagrania z kamer monitoringu 10.04. rano:

*** Okęcie – brama główna, bramki, płyta, w pomieszczeniach gdzie „oczekiwało wiele osób”. Bajki o jakichś awariach monitoringu na tego typu obiekcie – są jak zwykle – dla idiotów . No, ale właśnie tak jest traktowany potencjalny odbiorca tych informacji –  jak widać.

*** ul. Żwirki i Wigury oraz dojazd do bramy lotniska.

*** Krakowskie Przedmieście, dziedziniec Pałacu Prezydenckiego.

Jedno jest pewne. Te wymienione w notce nagrania są, bo takie są przepisy i procedury. I taka jest logika i praktyka działania organów i służb Państwa. Nie tylko naszego, przecież.

Lecz (wyobraźmy sobie na próbę) – że ktoś odpowiedzialny za istnienie, zabezpieczenie i przechowywanie tych dowodów mógłby ich na przykład i po prostu – „nie mieć”. I wtedy na pisemny oficjalny wniosek np. jakiegoś dziennikarza o ich udostępnienie (już widzę jak się ustawiają w kolejce…) – mógłby odpisać z rozbrajającą szczerością – że ich po prostu „nie ma”, lub  „nie mam o nich wiedzy…” (ulubiona sentencja, klasyk…),  lub coś równie zabawnego, że np:

Nie ma – bo… „się nie nagrało…”

Nie ma – bo… „załoga miała wolne…”

Nie ma – bo… „była sobota…”

czy coś w tym stylu…

Pomijając groteskowość takich twierdzeń – czy w wieku nowoczesnych technologii informatycznych oraz w kontekście istotności i rangi całej sprawy – takie nagrania mogą wogóle „się popsuć” czy „zaginąć/zagubić się”, a może wogóle nie powstać?

No – ale jak to mogłyby wogóle „nie powstać”?

Przecież wtedy jakieś nieodpowiedzialne osoby mogłyby sobie pomyśleć, że wogóle nie było przyczyny z powodu której miałyby powstać… A to przecież absurd. Bo przecież wersja oficjalna i to obu „zwalczających się” stron nie przewiduje takiej możliwości.

Jak te rzeczy – które są u nas przecież – zostaną upublicznione, to część prawdy o 10.04 zostanie odsłonięta – i to dopiero będzie tylko „skrawek” naszej krajowej części. Krajowej – w rozumieniu jurysdykcji nad dostępnym materiałem dowodowym/śledczym.

Jeżeli nie zostaną upublicznione – to znaczy że nie mogą być upublicznione.To znaczy również, że nie mogą być podane i nie będą(?) podane przyczyny utajnienia tych rzeczy.

W ostatnich kilku dniach usłyszeliśmy, że „być może do prawdy trzeba będzie dochodzić jeszcze przez lata…”

Ile lat – kolejne 8 lat? dłużej?

04. Oblot techniczny Tu-154

Informacja od płk. Grzegorzewskiego o oblocie technicznym TU-154 przed wylotem do Smoleńska:

” płk Grzegorzewski zaznaczył, że stan techniczny samolotu był bez zarzutu. – Zgodnie z procedurą lotów z najważniejszymi osobami w państwie taki samolot przechodzi specjalne sprawdzenie, łącznie z oblotem technicznym. Po zakończeniu lotu samolot jest plombowany, zabezpieczany przez funkcjonariuszy BOR i 24 godziny czeka na najważniejszą osobę. Gdyby cokolwiek było nie tak, gdyby cokolwiek było niezgodne z normą, samolot nie wzniósłby się w powietrze – powiedział Grzegorzewski”
Źródło: http://fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/nigdy-nie-bylo-klopotow-z-rosyjskim,1463772

Moja uwaga:
Proszę przeczytać dokładnie słowa pułkownika Grzegorzewskiego: On nie powiedział – że „tak a tak – było”, że „to i to – wykonano”, lecz powiedział tylko, co stanowią w tym temacie przepisy i procedury. Czyli wogóe nie odniósł się do tego, czy oblot techniczny WYKONANO, czy BYŁO WSZYSTKO W PORZĄDKU, czy samolot SPRAWDZONO przez BOR, czy go ZAPLOMBOWANO, czy „CZEKAŁ ZAPLOMBOWANY 24 GODZINY NA NAJWAŻNIEJSZĄ OSOBĘ”, oraz w wyniku wykonania tych wszystkich czynności – że samolot WYLECIAŁ.

On tylko zreferował wyłącznie to, co określają w tej sprawie przepisy/procedury – nic ponadto. Zacytowanie przepisów jest neutralne i „jakby co…” – bezpieczne.

A dziennikarz nie zadał mu najprostszego z możliwych pytania: ” Panie pułkowniku, no dobrze… – ale czy te wszystkie czynności WYKONANO i czy dokładnie TEN samolot (właśnie Tu-154 nr 101 – jako JEDYNY z delegatami) – WYLECIAŁ?”…

No, ale przecież dziennikarze są jednym z filarów smoleńskiej dezinformacji ponad podziałami. Politycy obu przeciwnych „obozów” oraz wspierający ich medialnie dziennikarze kłamią w sprawie 10.04. Targowica – bo nie potrafi inaczej i tak jest wytresowana, oraz jest w aspekcie kłamstw „genetycznie doskonała”.
Strona patriotyczna zaś – z jakiegoś powodu musi ukrywać prawdziwy bieg wydarzeń z 10.04. i kilku dni przed. To mogą być przyczyny bardzo poważne. I bardzo wysokie w hierarchii wartości. Jedną z nich jest geopolityka. @35 stan (tak osobiście myślę) dobrze opisuje te aspekty. Jego punkt widzenia w sprawach 10.04 w większości ma sens. Oczywiście, jak ktoś o dużej wiedzy (bo tylko taka by tu była potrzebna) – nadmiarze czasu i baaardzo zdesperowany, lub na służbie – „wziąłby na warsztat” jego notki i analizy – może znalazłby jakieś błędy, to jasne – nikt nie jest doskonały. Lecz w skrócie i ogólnie powiem, że jego analizy mają morderczą logikę – dla trolowni, oczywiście. Analizy geopolityczne które są w jego notkach i komentarzach, analizy czasów (między innymi, oczywiście) – są precyzyjne i niezmiennie destrukcyjne dla trolowni ( i dobrze!). Jedna tylko rzecz budzi mój sprzeciw: lądowanie, dublerzy i tak dalej. Ale to tylko moja opinia w tej sprawie – i tak nic nie znacząca. I w żaden sposób nie umniejsza wartości jego analiz w pozostałych ważnych sprawach dotyczących 10.04.

No dobra, wracamy na Okęcie:

Czyli według przepisów i procedur – jak wymienił płk Grzegorzewski: 09.04.2010 godz. ok. 7 rano TU-154 101 powinien być już:

1/ Po wykonanym oblocie technicznym
2/ Po sprawdzeniu przez BOR
3/ Stać w hangarze zaplombowany 24 godz. – do poranka 10.04.2010

Oblot musiałby być wykonany w warunkach dziennych/porannych – o podobnej porze co lot zasadniczy, czyli na pewno nie np. w nocy.
A więc – uwzględniając wynikające z przepisów p-kty powyższe 1 do 3 – oblot musiałby się odbyć najpóźniej 08.04. 2010 – ok. 7 rano. I po tym oblocie – oprócz sprawdzenia przez BOR i zaplombowania – samolot musiał w/g przepisów być już „nie dotykany”. I w tej kwestii moja notka była skorygowana po informacji w komentarzu @35stan, (któremu dziękuję) – który podał za „rzeczpospolitą” taką informację, że:

06.04. 101-ka odbyła oblot techniczny „zbiorczy” – na:

07.04 – lot premiera do Smoleńska

08.04 – lot premiera do Pragi

10.04 – lot Delegacji do Smoleńska

No , no… Oblot techniczny „zbiorczy”…, dla 3 wylotów w obrębie 4 dni…,i w tym jeszcze na dodatek (również @35stan za „rzepą”) – zderzenie 101-ki z ptakiem w nocy 08/09.04… i „oględziny i kontrola”, czy ptak nie uszkodził samolotu….I oczywiście, bym zapomniał… W raporcie Millera stoi jak byk, że gdzieś w tym okresie (kto pamięta – którego dokładnie dnia i w jakich godzinach?) – „była” mityczna przebudowa salonki o 10 miejsc! I nawet Miller w raporcie zamieścił „bumagę” z tej przebudowy nabazgraną na kolanie ołówkiem kopiowym, takim ślinionym… Kiedy ona „była”? – to bardzo ważne.

A przecież po takiej (gdyby była realna) przebudowie – musiałałoby być wykonane wyważenie, odbiór techniczny, jakieś próby, atesty, sprawdzenia co do palności materiału i kto wie co jeszcze. O papierologii nie wspomnę – ile protokołów i podpisów ważnych osób. Na pewno również oblot próbny po tej operacji. Oraz, co istotne: taka „przebudowa salonki” – sama robocizna, nie licząc prac przygotowawczych i procedur „po przebudowie” – nie trwa kilku godzin, lecz co najmniej kilka a nawet kilkanaście dni. To kłamstwo uszyli grubym, ruskim drutem kolczastym jednak…

Dużo tego. Czy według procedur i przepisów (tym bardziej przy lotach z Najważniejszymi Osobami w Państwie) – jest możliwy taki oblot techniczny dla aż 3 lotów z vip-ami ważny aż na 4 dni i z takim „natłokiem” zdarzeń/wizyt i z „przebudową salonki”?

A więc inny akcent mojej notki: Czy taka „hurtowość” oblotu technicznego w odniesieniu do lotów z Najważniejszymi Osobami – wogóle jest dopuszczalna w przepisach?

A więc czy ta informacja z „rzepy” – jest informacją o realnym zdarzeniu, które miało miejsce („hurtowy oblot”), czy też jest elementem kanonady dezinformacyjnej która miała miejsce 10.04. i później?

Czy któryś z dziennikarzy może opublikował dokumenty po tych różnych czynnościach? A było jak widać powyżej tych czynności niemało. Czy ktoś z Was, czytający być może tą notkę słyszał/widział jakieś informacje o tych dokumentach?

Jeżeli istnieją – to w czyich sejfach zalegają?
Jeśli są utajnione – jaki jest powód utajnienia?
Czy ujawnienie tych dokumentów po 7 latach – stanowi jakieś zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa?

Jeżeli zaś te dokumenty nie istnieją wogóle i w żadnej formie – to według przepisów i procedur obowiązujących w wojsku – znaczy, że nie było przyczyny z powodu której miałyby powstać. Czyli nie było oblotu technicznego, sprawdzenia przez BOR, zaplombowania samolotu, czekania 24 godziny na „najważniejszą osobę”, odplombowania samolotu – a wobec tego i nie było wylotu, przynajmniej według scenariusza oficjalnego, przypomnę – co istotne – zgodnie podawanego przez obie „zwalczające się” strony.

Nie mówię już o targowicy – ale dziennikarze „patriotyczni do bólu” nie zadali przez 7 długich lat nikomu pytań dotyczących spraw „okęckich”. Jeśli się mylę – proszę o skorygowanie mnie i podanie aktywnego źródła.

Nawet ilość i nazwy dokumentów są w procedurach wojskowych ściśle określone – ile ich ma być, jak się konkretnie nazywają, kiedy i przez kogo są podpisywane, gdzie są przechowywane, w jakiej formie i gdzie są archiwizowane. Te dokumenty i rejestry są wprowadzane równolegle do systemów informatycznych w formie elektronicznej. A później stanowią odpowiednie pozycje w odpowiednich zbiorczych rejestrach papierowych i informatycznych. To nie PGR w Koziej Wólce – za Gomułki, tylko wojsko w 21 wieku.

Powiem tak: – dla kontrastu i zobrazowania ile zostawiają po sobie „śladów” najprostsze – ale REALNE zdarzenia:

Zagrabienie liści na trawniku na terenie wojskowym przez firmę zewnętrzną „pana Zenka” – generuje kilkadziesiąt dokumentów papierowych różnego typu i zostawia również dziesiątki lub setki „śladów” w systemach informatycznych wojska (tej konkretnej jednostki), ale też szczebli nad nią wyższych. Nie muszę dodawać, że wszystkie one są archiwizowane w formie tradycyjnej oraz (zwielokrotnione w sposób równoległy w wielu różnych miejscach) elektronicznej przez wiele lat.

Brzozowo – wybuchowi szermierze „końcóweczki” – będą walczyć ze sobą „tysiąc lat i dzień dłużej” ( i właśnie o to w tym cyrku chodzi…). Publika ma się „ekscytować”, mają buzować emocje…, muszą być „zbulwersowani”. Dla podgrzania temperatury, szczególnie wybuchowcy używają często określeń typu „to jest skandal…”, „skandaliczne działania…” i temu podobne. Natomiast brzozowi jako „chłodni ludzie nauki” używają często nader powściągliwego określenia (perełka!) – „nie powinni…”.

I tak oto szermierze „końcóweczki” obu stron latami całymi „walczą” używając (tu mistrzami są wybuchowcy) wodewilowo-operetkowych, jak z tandetnej trupy objazdowej – rekwizytów słownych – działających w sferze prymitywnych emocji. Wtedy według ich planu myślenie publiki powinno pozostać wyłączone, aby co niektórzy z widzów przedstawienia nieodporni na przekaz – nie zaczęli zadawać czasem najprostszych, logicznych pytań.

A na „Okęciu” (określenie umowne – chodzi o wydarzenia również w szerszym kontekście) – wiele elementów układanki z kilku ostatnich dni przed 10.04 ze sobą nie pasuje. Cały oficjalny scenariusz wydarzeń z dni 05 – 10.04.2010 – W POLSCE (głównie w Warszawie, ale nie tylko…) – nie ma logicznej spójności ani cech charakterystycznych dla ciągu realnych wydarzeń. Ponieważ wydarzenia, które miały miejsce realnie – do siebie wzajemnie pasują. Są logicznie spójnym ciągiem przyczynowo-skutkowym kolejnych zdarzeń.
A zmyślone wielopiętrowe kłamstwa takie jak te dotyczące kwietnia 2010 – z punktu widzenia zasad logiki – w wielu miejscach się „rozjeżdżają”.

Chociaż:
Tak naprawdę, to „brzozowi” – opisali (jak opowiadanie cioci kloci na imieninach) w swoim raporcie niektóre rzekome „zdarzenia” z samego Okęcia poprzedzające wylot tutki – ale w sposób „dla idiotów” jeżeli chodzi o udokumentowanie ich (przykład „przeróbki” salonki w TU-154). Bo MUSIELI w raporcie coś tam o wylocie napisać.

Natomiast „wybuchowi” wogóle do wydarzeń okęckich się nie odnoszą, gdyż ich interesuje również tylko i wyłącznie „końcóweczka”. Przyjmują scenariusz okęcki swoich przecież antagonistów – jako naturalny i jak to pięknie nazywają – „oczywisty”. I jak powiedział klasyk – „już samo pomyślenie o tym, że na Okęciu było lub mogło być inaczej – jest myślozbrodnią! …”.

A kto tak pomyśli – jest w sposób „oczywisty” (piękne!…) – ruskim agentem. A kto by się dopytywał o inne ważne wydarzenia i/lub okoliczności (również spoza Okęcia czy Warszawy) z okresu do kilku dni przed 10.04 – jest również w sposób „oczywisty” – ruskim agentem, tyle że do sześcianu.

Pytania zaś PUBLICZNIE ZADANE o niektóre inne wydarzenia i/lub okoliczności z okresu 05.04 do 10.04 – w nieco szerszym kontekście, nie tylko dotyczące Okęcia – z ust dziennikarzy – nie zostały przez 7 lat nikomu zadane. Oczywiście jeśli się mylę – proszę mnie skorygować , podanie aktywnych działających źródeł mile widziane…
Moim zdaniem – dezinformacja o 10.04.2010 jest totalna i „ponad podziałami”. Powodem jest geopolityka i to, że 10.04. byliśmy na krawędzi konfliktu, do którego jednak nie doszło – zachowując pokój. Dezinformacja obejmuje czasowo również okres kilku dni przed 10.04 i kontekst szerszy niż techniczno – „katastroficzny”.

P.S.
Opis tych wydarzeń, działań i okoliczności, które poprzedzały 10.04.2010 i próby ich „poukładania” i „posklejania” – jest w niebieskim, zamordowanym S24 , ale nie tylko tam.
Również w kilku innych miejscach. Jest zawarty w kilkuset najwartościowszych notkach i kilkudziesięciu tysiącach najwartościowszych komentarzy pod nimi.

jaskiniowiec

19.12.2017 23:22

03 – Kamery na pokładach tutek

Kamery były (są) zamontowane w obu naszych tutkach. Co najmniej po jednej – z przodu, centralnie tuż przy środkowej przedniej szybce wewnątrz kabiny, oczywiście. To widać na zdjęciach. Że kamerki nagrywają cały lot, to oczywiste – skoro tysiące kierowców w autach nagrywa nawet swoje codzienne jazdy do pracy. Ale: zwykły Kowalski nie jest vip-em, i nie musi obrazu z kamerki retransmitować do Centrum Operacyjnego. A tutka wozi vipów i obraz a nawet i dźwięk – najprawdopodobniej retransmituje do Centrum Operacyjnego, żeby tam:

1/ obraz (całej trasy przelotu – być może w jakości HD) i dźwięk (tego wszystkiego co słychać w kabinie) oglądało i słuchało na żywo, w czasie rzeczywistym wiele par oczu i uszu – na monitorach i głośnikach, oraz żeby obserwowali (np. każdy swój sektor) – czy jakiś terrorysta szybowcem, dwupłatowcem, rakietą czy jakimś dronem – nie chce staranować samolotu z vipem. Lub jakieś stado ptaków, czy inna cholera się nie zbliża od prawej strony. Wtedy są „dodatkowymi oczami” pilotów i ogólnie bezpieczeństwo lotu w tym aspekcie niepomiernie wzrasta. Czyż nie? Prawdopodobnie jest też tak w przypadku limuzyn vipów. Też raczej mają kamery z retransmisją obrazu do jakiegoś Centrum Operacyjnego. I tam również kilka dodatkowych par oczu i uszu on-line, w czasie rzeczywistym obserwuje otoczenie auta w ruchu i w razie czego zawiadamia kierowcę i ochronę o zagrożeniu. Gdyby człowiek o złych intencjach chciał nagle zza skrzyżowania wyjechać/wybiec i próbować staranować auto vipa.

2/ Nagrania z całych tras przelotów (dla tutek), czy przejazdów (dla limuzyn) – są w najnowocześniejszy dla danej epoki sposób nagrywane. Ale jest pytanie – gdzie są nagrywane?
Są nagrywane (być może) – w samolocie. Ale, co ważniejsze, zakładam, że:  SĄ NAGRYWANE PRZEDE WSZYSTKIM W NAZIEMNYM CENTRUM OPERACYJNYM ŚLEDZĄCYM, WIDZĄCYM I SŁYSZĄCYM W CZASIE RZECZYWISTYM KAŻDY PRZELECIANY CENTYMETR TRASY SAMOLOTU VIP-A. I to było możliwe technicznie i stosowane w odniesieniu do VIP-ów – przypuszczam – już pół wieku temu do tyłu. Tylko w bardziej topornej, adekwatnej do ówczesnego poziomu technologii. Obecnie obraz ale i dźwięk z kamery jest nagrywany na dyskach HDD lub SSD, oczywiście. A w telewizji wciąż mówią „taśmy” – to działa na wyobraźnię… (słowo „taśmy” – jest jak zwykle dla idiotów – ale to tak, na marginesie). W Koziej Wólce już od 30 lat nie używa się nawet taśm. Obraz i dźwięk jest nagrywany cyfrowo, na dyskach, w najwyższej jakości (dla vipów – z przyczyn procesowych i operacyjnych – HD) i co ważne – nagranie jest prawdopodobnie od razu multiplikowane (zwielokrotnione). Czyli jest „na wszelkij słuczaj” równolegle nagrywane w kilku kopiach. Gdyby cokolwiek w czasie przelotu/przejazdu zdarzyło się nagłego/ zagrażającego choćby w niewielkim stopniu vipowi – wtedy nagranie jest w dogodnym i dowolnym czasie przeglądane/przesłuchiwane, dowolnie powtarzane, cofane, zwalniane, powiększane, wyostrzane, i ogólnie poddawane obróbce cyfrowej. Aby np. wydobyć z niego facjatę terrorysty, lub numery rejestracyjne samolociku, który chciał staranować w locie tutkę vipa. Zakładam, że to standardowa praktyka wszystkich służb na świecie ochraniających samoloty/samochody przewożące vipów.

Czyli: nagrania z tutki lub jakiegokolwiek innego/innych samolotów wiozących 10.04.2010 naszą Delegację Katyńską od startu (jeżeli wogóle był) – do zaniku zasilania – po prostu jest.
I to nie ma, że: „A, bo rosjanie…, A, bo Tusek…” itp. To 7 lat słyszane jak mantra żałosne (z punktu widzenia powagi Państwa) mazgajenie i nieznośne dla choć trochę myślących logicznie obywateli – do zarejestrowanego w Naziemnym Centrum Operacyjnym nagrania z całości przelotu – wogóle nie ma (na szczęście) zastosowania.
To nagranie – z całego przelotu – ono jest u nas, bo musi być – takie czasy. I to na wielu dyskach, skopiowane dowolną ilość razy na dowolnej ilości nośników. Może być nawet uploadowane na nieznanej ilości serwerów, albo i w „chmurze”. Takie czasy…

Zakładam, że:
a/ – kamera jest w odpowiedni sposób zintegrowana z systemem informatycznym samolotu
b/ – kamera jest połączona z elektroniką systemu łączności nadawczo-odbiorczej samolotu.
c/ – obraz z kamery nagrywany w Naziemnym Centrum Operacyjnym posiada wszystkie niezbędne znaczniki. Są one potrzebne na potrzeby ewentualne przyszłe – procesowe,
albo na potrzeby bieżące (operacyjne) to jest np:
data, godz, min…itd. aż być może do milisekund (na potrzeby ewentualnych przyszłych obliczeń i analiz procesów b. szybkich) znaczniki położenia w przestrzeni ( te moga być „umieszczone” w sofcie kamery a więc i w nagraniu – przez system informatyczny samolotu, z jego danych położenia).
To są wymienione tylko te podstawowe. Niewykluczone, że tych informacji jest dużo więcej. One mogą być wykorzystywane zarówno w czasie lotu, na bieżąco przez obsługę Centrum Operacyjnego, jak również – gdy nastąpi zdarzenie nadzwyczajne, czy zagrażające niebezpieczeństwem w czasie lotu – wykorzystane w przyszłości w dowolnym czasie do odpowiednich obliczeń/analiz na przykład procesowych.

Mocną przesłanką za koniecznością nagrywania nowoczesnymi kamerami w jakości najwyższej dostępnej w danym czasie (np. HD lub więcej) – całych przelotów i co najmniej niektórych (a może nawet wszystkich) przejazdów VIP-ów jest to, że:

Jeżeli coś by się stało w czasie przelotu/przejazdu VIP-a na trasie i wskutek tego zdarzenia samolot/samochód ulega destrukcji – to konieczność posiadania w Centrum Operacyjnym nagrania z tego właśnie przelotu/przejazdu – jest oczywista. Na przykład – do ustalenia przyczyn i przebiegu zdarzenia, ustalenia ewentualnego sprawcy/sprawców. W końcu – do wyciągnięcia stosownych wniosków na potrzeby przyszłej skuteczniejszej ochrony najważniejszych osób w Państwie. I wydaje mi się, że służby chroniące VIP-ów – nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie – tak właśnie podchodzą do tej sprawy. I to nie od dziś czy wczoraj – a od kilku dziesięcioleci – stosownie do osiągalnej technologii. Czyż nie?

19.12.2017, 22:47

jaskiniowiec

2. Zdjęcia Tu-154

Czołem Wszystkim.

Jako próbę notki oraz wstawiania zdjęć na wordpressie zamieszczam poniżej 3 zdjęcia Tu-154M na EPWA (głównie) oraz poniżej opisy poszczególnych zdjęć, linki
gdzie one są. Jedno zdjęcie 101 – nie mam opisu, ale na stronie skrzydla.org można je odnaleźć. Zdjęcia są z forum skrzydla.org. jedno z nich (cz-b) z czarną wstążeczką jest z forum spotterskiego, wer. z 2010 roku. Ono było tam zamieszczone tuż po pierwszych info w TV o „katastrofie”. Ten na nim napis – jest tego spottera, co go umieścił na forum. Ono ma przedstawiać właśnie naszą 101-kę 10.04. rano jak startuje. Kto jest dobrze w temacie czy to grafiki czy szczegółów oświetlenia itp. to może mu się przyjrzeć, czy jest na nim wszystko O.K. Natomiast od siebie mogę powiedzieć, że startuje na pewno z jednego z 2 pasów: 1/ z kier. Jary na Opacz, lub z 2/ z kier. Pyry-Dawidy na Raków. Kto jest w temacie, wie o co chodzi. Najogólniej, w przybliżeniu idzie o to, że na tym zdjęciu tutka startuje w kier. zach, lub płn-zachód, a nie: wschód, płd.-wsch. Oczywiście nie znam kierunku startu w/g oficjalnego raportu Millera, ale gdyby się nie pokrywał z tym zdjęciem, to on się mija z prawdą, albo gostek zrobił małe kłamstewko i zamieścił zdjęcie tutki z dowolnego innego dnia – a opublikował jako z 10.04. 2010 rano. Weryfikacja, czy zdjęcie jest z 10.04 z tej godz. – może ktoś wie – jakie samoloty wtedy stały przy poszczególnych terminalach od str. południowej.

Dwa pozostałe zdjęcia – 101 i 102 lewa strona kabiny pilotów z zewnątrz. Do porównania blach, szczegółów ich łączenia, ilości i konfiguracji nitów. Wiem, że np. @35stan się tym zajmował. Wielu innych ludzi zapewne również. Pewne szczegóły nawet dobrze widać.

Jest takie podejrzenie – że ogólnie mogły być w całej „akcji” z kwietnia 2010 – jakieś właśnie machloje tutkami. Remonty, powroty, zamiany, podmiany.
A wtedy – w niektórych okresach czasu (hipoteza) – jeden z nich mógł „robić” za drugiego. Szczególnie „krytyczny” byłby tu 10.04, okres tuż przed i okres – po 10.04 – aż do dziś. Rzeczywiście – pewne szczegóły poszycia samolotu – oczywiście nie tylko części kabinowej – są unikalne dla konkretnego egzemplarza i to przez całe jego „życie” – od wyprodukowania, aż do zezłomowania. Są tak unikalne i niepowtarzalne – jak linie papilarne u człowieka. I są niezmienne dla danego konkretnego egzemplarza prze cały okres „życia” tego samolotu. Zdjęć tutek jest i było dostępnych bardzo dużo. Najwartościowsze z nich – to te zarchiwizowane przed 10.04.2010, lub niezbyt długo po tej dacie, bo są raczej niezmanipulowane, ani opisy pod nimi. Te późniejsze zaś, i / lub pod nimi opisy – już mogły być już „korygowane” i „dostosowywane” przez różnych smutnych panów.
Kto jest dobry w tym temacie – może się te zdjęcia przydadzą do jakiejś analizy porównawczej.

Bywajcie !

jaskiniowiec

dane zdjęć:

Tu-154M 101 oraz 102

133048a – https://skrzydla.org/photo-Tupolev-Tu-154M-67432
Operator: Siły Powietrzne RP
Reg/MSN: 102 / 90A862
Data: 2011-08-22
Lotnisko: Warszawa – Okęcie (EPWA)
ICAO: EPWA
Kraj: Polska
ID: 67432

111511a – https://skrzydla.org/photo-Tupolev-Tu-154M-56875,
Operator: Siły Powietrzne RP
Reg/MSN: 101 / 90A-837
Data: 2008-08-09
Lotnisko: Warszawa – Okęcie (EPWA)
ICAO: EPWA
Kraj: Polska
ID: 56875

1. O tym jak poszedłem po prośbie

Na formularzu kontaktowym S24 3 dni temu napisałem taką oto prośbę do pp. właścicieli S24:

„Szanowni Państwo – P.P. właściciele Salonu24.pl Uprzejmie Proszę o odblokowanie możliwości przeglądania przez zalogowanych, oraz niezalogowanych użytkowników – czytelników – wszystkich komentarzy autorów blogów – przyciskiem „moje komentarze”– czyli możliwości zapoznania się nie tylko z notkami autora, ale również z jego wszystkimi komentarzami.Proszę również o umożliwienie dla zalogowanych, oraz niezalogowanych użytkowników – czytelników – przeczytania wszystkich komentarzy wszystkich komentatorów S24 – szczególnie tych komentarzy sprzed 03.01.17 r. – było to możliwe przed zmianą – „wszystkie komentarze komentatora x„. Prośbę swoją motywuję tym, że cały zestaw komentarzy danego autora jest bardzo cennym uzupełniniem jego twórczości jako autora, jest jej integralną częścią. I tak jak notki plus wszystkie komentarze danego autora, tak samo zbiór całości komentarzy – w przypadku komentatora – stanowią o jego dorobku na S24 z punktu widzenia innych użytkowników Salonu, jak również dla czytelników.Prośbę swoją kieruję do Państwa w imieniu swoim, ale mam nadzieję, że wielu użytkowników i czytelników Salonu24.pl również myśli podobnie. Z góry dziękuję za przychylenie się do mojej prośby.”

Do tej pory odpowiedzi nie otrzymałem. Poczekam jeszcze trochę, może się namyślą i odpowiedzą mi, a może nawet zrobią to, o co proszę. Może w tym logiki i realizmu nie ma, ale sam chcę się przekonać jak postąpią. A bez takiej prośby nie wiedziałbym tego (tak bardziej „na własnej skórze”) – jakie mają podejście do wyautowanych z S24 autorów, komentatorów i również czytelników.

Druga sprawa –  skoro pp. właściciele S24 „porzucili” dawną formułę, nawet z całą szatą graficzną, funkcjonalnością, z tymi wszystkimi „bebechami” techniczno-informatycznymi itp., to może im to jest już niepotrzebne (wraz z całą dawną bazą komentarzy komentatorów). No bo po co im np. x tys. komentarzy komentatorów piszących o 10.04.10? Albo o innych ważnych kwestiach. To są dla nich przecież niepotrzebne już śmieci. Czy jest jakiś sposób, żeby to wszystko jakoś „odzyskać”, odkupić(?). Oprócz nazwy i domeny, oczywiście. Bo tak właściwie – to cały dawny S24 – jest informacją (bitami) na jakichś serwerach.

17.01.2017,  23:06